Geniusze i prostytutki. O Polakach w Ameryce Południowej

Gdy podróżujemy przez peruwiańskie Andy, w oczy kłuje surowość krajobrazu i czystość powietrza. Na wysokości powyżej 2000 m n.p.m. czujemy ucisk w klatce piersiowej, zawroty głowy i miękkość kolan. To soroche, choroba wysokościowa, daje o sobie znać. Nie przeszkadza ona Indianom z plemion Keczua i Ajmara żyć, uprawiać ziemię czy hodować zwierzęta na tych niegościnnych, choć do bólu pięknych terenach.

Czytaj dalej

Reklamy

Studium niegrzecznego chłopca

–  czyli Indonezja odczarowana w książce Elizabeth Pisani. 

Ach, ta Indonezja, turystyczny raj na ziemi! Kojarzy nam się z obrazkami rodem z Bali: palmami, bajecznymi plażami, polami ryżowymi i pełnymi gracji smagłymi kobietami niosącymi na głowach kosze ofiarne do świątyń.

Czytaj dalej

Książki o Australii – Julia Raczko vs Bill Bryson

Niedawno byłam w Australii, a mam tak, że podróżując po danym kraju, lubię o nim poczytać, towarzyszył mi więc Bill Bryson i jego „Śniadanie z kangurami” (raczej kiepskie tłumaczenie oryginalnego tytułu „Down Under”). Niedługo po powrocie natomiast dostałam do recenzji nową książkę Julki z bloga Where is Juli + Sam zatytułowaną „Julia jest w Australii”. I podwójną recenzją tych dwóch pozycji chciałabym otworzyć nowy – recenzyjny – dział na RTS.  
Czytaj dalej

Kolumbia na rozdrożu – wywiad z Camilo

Przez ostatnie kilka(naście) tygodni wiele się działo w Kolumbii – na tyle, że dotarło to nawet do polskich mediów, przedstawiały one jednak te tematy bardzo pobieżnie. Czy wojna w Kolumbii rzeczywiście się zakończyła i czy można tam bezpiecznie podróżować? Dlaczego Kolumbijczycy odrzucili porozumienie pokojowe? I co zmienia Pokojowa Nagroda Nobla dla prezydenta Santosa? Dziś specjalnie dla Random Travel Stories o swoim kraju opowiada bloger z Kolumbii (a prywatnie bardzo bliski mi człowiek) – Camilo Andres Cuptire Aldana.  Czytaj dalej

Smak powrotów

“Kiedyś tu wrócę” – mówimy z przekonaniem, wracając z wakacji. Z żalem wsiadamy do auta czy samolotu, składamy entuzjastyczne obietnice sobie i światu, opisując zdjęcia na Facebooku. A potem planujemy kolejną podróż, szukamy tanich biletów i przeglądamy niekończące się listy miejsc, które „trzeba zobaczyć przynajmniej raz w życiu” według Onetu i National Geographic. Zaczynamy sobie uświadamiać, że życia nie starczy na zaliczenie wszystkich punktów, a co dopiero mówić o powrotach.

Czytaj dalej