Mordor czy Shire? Nowa Zelandia śladem Hobbitów

Pamiętam, jak w 2001 roku siedziałam wciśnięta w fotel kinowy na premierze “Drużyny Pierścienia”. Po pierwsze, nie mogłam się nadziwić, JAK oni to zrobili. Po drugie, zastanawiałam się co chwilę, gdzie to u diabła jest? Czy to możliwe, że te miejsca istnieją naprawdę? Czytaj dalej „Mordor czy Shire? Nowa Zelandia śladem Hobbitów”

Kolumbia zielona… ale czy ekologiczna?

Kolumbia to jeden z krajów o największej bioróżnorodności na świecie. To znaczy, że żyje tu około 56 tysięcy gatunków roślin i zwierząt, z czego ponad 9 tysięcy jest endemiczna – czyli występuje wyłącznie w tym kraju. Kolumbia jest rajem dla miłośników przyrody, obserwatorów ptaków, fanów zarówno górskiej wspinaczki, jak i plażowania, a także dla śmiałków, którzy odważą się wybrać do dżungli amazońskiej. Czytaj dalej „Kolumbia zielona… ale czy ekologiczna?”

Czy w Kolumbii jest bezpiecznie? Pytania, odpowiedzi i porady

Niewiele rzeczy jest tak pewnych na tym świecie jak to, że gdy zaczniemy rozmawiać o Kolumbii, prędzej czy później ktoś zapyta o bezpieczeństwo. Raczej prędzej 😉 Czy w Kolumbii grasują kartele narkotykowe? Czy można tam jechać samotnie? Czy trzeba znać hiszpański? Jak uchronić się przed kradzieżą? Dziś postaram się odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania. I udzielić Wam kilku porad praktycznych dotyczących bezpieczeństwa w tej części świata. Czytaj dalej „Czy w Kolumbii jest bezpiecznie? Pytania, odpowiedzi i porady”

Tam, gdzie kawa jest religią, czyli o regionie Eje Cafetero

Jeśli Kolumbia nadal kojarzy Ci się głównie z kokainą, wyłącz Netfliksa i wybierz się do Eje Cafetero. Zaraz powiem Ci, jak to zrobić i gdzie szukać, żeby odnaleźć Kolumbię pachnącą kawą, zachwycającą swą przyrodą i rozbrzmiewającą gwarem kolorowych miasteczek. Czytaj dalej „Tam, gdzie kawa jest religią, czyli o regionie Eje Cafetero”

Sumatra tonie w smogu! Czyli kolejny powód, by zrezygnować z oleju palmowego

Od tygodnia podróżujemy z przyjaciółką po Sumatrze Zachodniej – to mój ukochany region Indonezji, słynący z dzikiej przyrody. Zachwycają tutejsze dziewicze lasy, aktywne wulkany, samotne plaże, jeziora i wodospady. Żyją tu orangutany, niedźwiedzie, nosacze i krytycznie zagrożone wyginięciem tygrysy sumatrzańskie. Czytaj dalej „Sumatra tonie w smogu! Czyli kolejny powód, by zrezygnować z oleju palmowego”

Lizbona: niekończące się saudade

Nagle, w jednej sekundzie, stojąc na zalanym słońcem Praça do Comércio, zrozumiałam, czym jest saudade. Był ostatni dzień mojego ostatniego pobytu w Lizbonie i za kilka godzin miałam opuścić Białe Miasto. Już za nim tęskniłam, ale jednocześnie byłam szczęśliwa, bo nie sposób czuć się inaczej na tym jasnym bruku, pod czystym niebem, wdychając zapach oceanu niesiony przez rzekę Tag, słuchając krzyku mew. Czytaj dalej „Lizbona: niekończące się saudade”

Boże Narodzenie w rytmie salsy, czyli kolumbijskie piosenki świąteczne

Jeśli męczy Was Chris Rea i Mariah Carey, jeśli słysząc po raz 1000-ny „Last Christmas” macie ochotę kogoś zamordować, a przy polskich kolędach po prostu zasypiacie, przybywam z cudownym antidotum w postaci latynoskich hitów świątecznych. Czytaj dalej „Boże Narodzenie w rytmie salsy, czyli kolumbijskie piosenki świąteczne”

5 błędów, które popełniłam, wychodząc sama na szlak

… i 5, których udało mi się uniknąć 😉

Opowiadałam Wam jakiś czas temu o pierwszej samotnej wyprawie w Beskidy. Nie przyznałam się jednak tak od razu, jakie wtopy wówczas zaliczyłam. Tak sobie teraz myślę, że nie ma czego się wstydzić, w końcu każdy kiedyś zaczynał – a nuż moje wynurzenia kogoś ustrzegą od tych samych błędów? 

Czytaj dalej „5 błędów, które popełniłam, wychodząc sama na szlak”

Jak poszłam w Beskidy i się zgubiłam

Zamarzyła mi się samotna włóczęga. Taka, żeby iść przed siebie i nie myśleć o niczym (albo myśleć o wszystkim). Tylko ja i plecak, a przede mną droga, piękno natury, uspokajająca zieleń. Najlepiej góry, ale nie muszą być wysokie ani spektakularne. Raczej bez tłumów na szlaku. Znacie takie miejsca? Bo ja już znam.

Czytaj dalej „Jak poszłam w Beskidy i się zgubiłam”

Tatry – Bieszczady – Roztocze: tygodniowa wycieczka

Plan był prosty: wsiąść w auto z przyjaciółmi i pojechać gdzieś na tydzień, byle dalej od zgiełku Krakowa. Zobaczyć jak najwięcej – przede wszystkim gór, ale nie tylko. Doświadczyć dzikości i wiosennej świeżości polskiej przyrody. Kusiło nas wiele kierunków, trudno było się zdecydować, więc finalnie wyszła intensywna wyprawa, podczas której jak zawsze było za mało czasu na wszystko. Kolejne punkty dopisałam do listy miejsc, w które muszę powrócić. 
Czytaj dalej „Tatry – Bieszczady – Roztocze: tygodniowa wycieczka”