Dlaczego warto przyjechać do Kolumbii?

Parę tygodni temu ponarzekałam sobie na Kolumbię i wymieniłam kilka rzeczy, które mnie wkurzają w tym kraju. Dziś dla równowagi chcę opowiedzieć Wam o tym, co mnie tu zachwyca i co sprawia, że jest to wspaniały kraj zarówno do odwiedzenia, jak i do zamieszkania.

1) Przyrodniczy zawrót głowy

No cóż, kolumbijska przyroda po prostu powala na kolana. Mamy tu dwa oceany, tropikalne plaże, surowe Andy i dziką Dżunglę Amazońską. Do tego wulkany, wodospady, rajskie wyspy i mnóstwo świeżych, egzotycznych owoców. W Kolumbii żyje najwięcej gatunków ptaków na świecie, a także leniwce, różowe delfiny, jaguary i krokodyle.  

Szczęśliwa ja pod wodospadem w Minca.

Ze wszystkich krajów, które w życiu odwiedziłam (a jest ich ponad 40), pod względem cudów natury na pierwszym miejscu jest dla mnie właśnie Kolumbia, ex aequo z Indonezją. Jeśli więc uwielbiacie aktywne wakacje na łonie przyrody, to koniecznie rozważcie ten kierunek!

2) Życie ma soundtrack

Kiedy mieszkaliśmy z Camilo w Malezji i go pytałam, czego brakuje mu najbardziej na obczyźnie, wspominał o muzyce. Myślałam, że trochę przesadza, kiedy mówił, jak to w Kolumbii muzyka towarzyszy człowiekowi na każdym kroku, ale po przyjeździe do tego kraju musiałam przyznać mu rację.

Tu naprawdę wszędzie słychać latynoskie rytmy – w pubach, w sklepach, na ulicach, w taksówkach… Na wybrzeżu ludzie prześcigają się jeśli chodzi o moc głośników, co może być czasem męczące. W okresie karnawału nawet w Icononzo muzykę słychać 24 h na dobę! Mimo pewnych niedogodności, mi osobiście bardzo odpowiada takie życie w rytmie latino.

3) Bailando!

Skoro jest muzyka, to musi być i taniec. Nie jest może prawdą, że absolutnie każdy Kolumbijczyk umie i lubi tańczyć, jednak niewątpliwie jest to bardziej rozpowszechniona umiejętność niż np. w Polsce.

Tańce na karnawale w Icononzo

Ludzie tu nie wstydzą się tańczyć – i to nie tylko dziewczyny, ale również panowie bardzo chętnie bujają bioderkami. Salsa, bachata, cumbia, merengue – to tylko niektóre z tańców popularnych w Kolumbii. Warto pamiętać, że tu raczej tańczy się w parach niż grupach i niekoniecznie idą za tym jakieś podteksty. Camilo zawsze wyśmiewał Europejczyków tańczących na imprezie w kółku „jak w przedszkolu” 😉

4) Nic co ludzkie…

Kolumbijczycy są dużo mniej pruderyjni niż Europejczycy i mają dużo bardziej otwarte podejście do seksualności. Panuje tu pełna równość małżeńska, tzn. legalne są zarówno związki partnerskie jak i małżeństwa jednopłciowe.

Oczywiście wiele jest jeszcze do zrobienia w kwestii edukacji seksualnej, stereotypów płciowych i tzw. kultu machismo. Sytuacja jest bardziej skomplikowana na prowincji, gdzie nadal dominuje dość tradycyjne podejście, jeśli chodzi o np. podział ról w rodzinie. Mam jednak wrażenie, że pod wieloma względami nawet Kolumbijczycy na wsi są bardziej postępowi niż Polacy.

5) Prawdopodobnie najlepsza kawa na świecie

Czujecie ten aromat?

O kolumbijskiej kawie opowiadałam Wam już sporo przy okazji podróży po regionie Eje Cafetero oraz gdy opisywałam kulisy naszego małego kolumbijskiego biznesu – kawiarni Cafe Pomerania, którą otworzyliśmy w Icononzo. Krótko mówiąc – Kolumbia jest jednym z czołowych producentów i eksporterów kawy na świecie, króluje jeśli chodzi o szlachetny gatunek Arabica.

Przez wiele dziesięcioleci najlepsze ziarna trafiały na eksport, a tu piło sie marnej jakości lurę. Na szczęście od paru lat się to pomału zmienia i kolumbijczycy zaczynają doceniać te kawowe skarby, które mają pod ręką. Moim zdaniem kolumbijska kawa jest dużo lepsza od brazylijskiej czy etiopskiej. Na pewno warto jej spróbować, będąc w tym kraju.

6) Keep calm and stay positive

O ile Polacy słyną z narzekania, tak tutaj jest zupełnie odwrotnie. Narzekanie uchodzi za zachowanie dość niegrzeczne i dziwne (więc trzeba się pilnować, rozmawiając z lokalsami). Kolumbijczycy dużo się uśmiechają i zawsze robią dobrą minę do złej gry. Może czasem jest to trochę oszukiwanie rzeczywistości, a jednak wydają mi się dużo bardziej zadowoleni z życia i wyluzowani niż nasi rodacy, nawet jeśli żyją w teoretycznie gorszych warunkach.

Sama w Kolumbii (i pod wpływem Camilo) nauczyłam się mniej przejmować różnymi drobiazgami i „płynąć z prądem”. Pod tym względem również ten kraj mocno przypomina mi Indonezję 😉

Na karnawale w Barranquilla też była dobra zabawa 😉

Takie są moje wrażenia z Kolumbii, ale myślę, że wiele tych elementów może być wspólnych również dla innych krajów Ameryki Łacińskiej. A co Wam się podoba najbardziej w tej części świata?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s