Malezyjskie Multi-Kulti – stereotypy kontra rzeczywistość

Gdy przyjeżdżałam do Malezji ponad 2 lata temu, miałam o tym kraju bardzo mgliste pojęcie. Na usprawiedliwienie dodam, że wówczas Azja średnio mnie interesowała – w planach był wyjazd do Ameryki Południowej; wtajemniczeni wiedzą, że Malezja wyszła trochę przez przypadek.

Choć ten kierunek zyskuje na popularności – nie tylko wśród wytrawnych podróżników  – Malezja nie jest jeszcze turystycznym klasykiem. Stąd przeciętny Polak wie o niej dużo mniej niż np. o sąsiedniej Tajlandii, czy nawet Indonezji (choć oczywiście postrzeganej przez pryzmat Bali). Nie byłam wyjątkiem  – w Malezji czekało na mnie mnóstwo niespodzianek w postaci zaskakujących miejsc, smakołyków, obyczajów.

To wszystko sami zobaczycie i tego doświadczycie, jeśli wybierzecie się do Kraju Duriana np. na wakacje – do czego oczywiście gorąco namawiam, bo Malezja jest fantastycznym krajem, po którym się wzgłędnie łatwo podróżuje. Dziś chciałam się jednak skupić na szczególnym, bardziej skomplikowanym aspekcie malezyjskiej tożsamości, którego zgłębienie wymaga dłuższego pobytu w tym kraju. Dlatego właśnie moim zdaniem warto mieszkać za granicą – żadna podróż nie pozwoli nam tak poznać obcej kultury jak emigracja, choćby czasowa.

Ten straszny islam

„Przecież to kraj muzułmański, nie boisz się?” – pytali zatroskani znajomi, gdy usłyszeli o moich planach wyjazdowych. Jak jest w rzeczywistości? Według konstytucji Malezja jest państwem świeckim z zagwarantowaną wolnością wyznania. Jednocześnie islam uznany jest za oficjalną „religię Federacji” i faktycznie – zarówno władze, jak i urzędy i administracja znajdują się w rękach Malajów (nie mylić z Malezyjczykami, czyli wszystkimi obywatelami Malezji). Malajowie to grupa etniczna, której członkowie z definicji są muzułmanami, o czym zresztą również mówi konstytucja. W Malezji panuje bowiem swoisty trójpodział władzy, o czym za chwilę.

11884991_1034471753259566_875203582407902089_o.jpg
Zwiedzając meczet w Putrajaya; fot. Chia-Yu Hung vel Lily.

Najpierw pochylmy się jednak nad chwilę nad południowo-azjatycką wersją islamu – podobną znajdziemy w Indonezji, która jest zresztą największym muzułmańskim krajem świata. Religia ta pojawiła się na terenach Archipelagu Malajskiego w XIV wieku, wraz z przybyciem kupców arabskich i indyjskich. Następnie przez wiele wieków rozwijała się w pewnej izolacji od świata bliskowschodniego. Choć Malajowie są sunnitami, w ich obrzędowości znajdziemy wiele naleciałości hinduistycznych i animistycznych – związanych z dawnymi wierzeniami, np. powszechną zarówno w Malezji jak i w Indonezji wiarą w duchy.

Malajowie noszą również charakterystyczne stroje zwane baju kurung,a hijab jako nakrycie głowy upowszechniło się wśród malezyjskich kobiet stosunkowo niedawno, pod wpływem coraz silniejszych wzorców z Bliskiego Wschodu. Wpływy te widać dziś również w architekturze – większość nowych meczetów ma już kopuły w stylu arabskim, choć zdarzają się takie budowle jak Masjid Negara – Meczet Narodowy w Kuala Lumpur o sklepieniu nawiązującym do malezyjskich tradycji.

Malezyjskich muzułmanów obowiązuje w sprawach relligijnych prawo Szariatu. Zdecydowana ich większość prezentuje jednak nurt bardzo umiarkowany. Może wynika to po prostu z wrodzonej łagodności, czy wręcz pewnej nieśmiałości i pokojowego usposobienia  Malajów.

Azja w pigułce

Malajowie nie stanowią wcale znaczącej większości w Malezji – jest ich ok. 60% w skali kraju, a w dużych miastach ten odsetek jest nawet mniejszy. Co z resztą?

Mamy tzw. Malezyjskich Chińczyków, wśród których są zarówno buddyści, taoiści jak i chrześcijanie i ateiści. Większość z nich żyje w Malezji od 2-3 pokoleń, kulturowo różnią się więc mocno od Chińczyków z Chin (i sami tę odrębność czują). Nie stanowią zresztą spójnej społeczności, dochodzą bowiem np. wewnętrzne różnice językowe – rodziny mówiące w hokkien mają inne dziedzictwo niż te posługujące się kantońskim czy mandaryńskim. Są mocno zlokalizowani i pielęgnują własne wersje chińskich tradycji, obchodząc zarówno Chiński Nowy Rok, jak i inne ważne święta.

Malaysian Chinese stanowią ok 30% społeczeństwa malezyjskiego, choć w stolicy – Kuala Lumpur – jest ich jeszcze więcej. Wspomniałam o podziale władzy i ról w społeczeństwie. Widać to zwłaszcza w strukturze zatrudnienia. Malajowie „okupują” publiczne zakłady pracy, podczas gdy słynący z przedsiębiorczości Chińczycy nakręcają prywatną gospodarkę, dominują zarówno w lokalnych start-upach, jak i międzynarodowych korporacjach. Mówi się, że to jeden z powodów, dla których muzułmańscy radykałowie nie są w stanie zrealizować swoich postulatów – trwała dyskryminacja czy wyeliminowanie ludności pochodzenia chińskiego odbiłoby się tragicznie na malezyjskiej ekonomii.

Trzecią dużą społeczność tworzą Malezyjscy Hindusi – Malaysian Indian – w skali kraju to ok 7-8%, ale zdecydowana większość ich mieszka w wielkich miastach na czele z Kuala Lumpur. W stolicy znajdziemy kilka dzielnic zamieszkanych przez osoby pochodzenia indyjskiego, największa to okolice dworca cenralnego KL Sentral – został on, podobnie jak wiele obiektów w centrum, wybudowany rękami imigrantów, których potomkowie są dziś pełnoprawnymi malezyjskimi obywatelami. Wciąż wielu z nich pracuje fizycznie, ale nie wszyscy – coraz więcej Malaysian  Indian znajduje zatrudnienie w biurach w firmach prywatnych.

Nie wolno zapomnieć oczywiście o tzw. Orang Asli –  czyli przedstawicielach kilkunastu rdzennych grup etnicznych, zamieszkujących przede wszystkim Borneo, w liczbie ok 150 000 (ok 0,5% populacji). Malezyjscy Aborygeni wyznają różne religie animistyczne, ale też wielu z nich jest chrześcijanami. Ich kultury są fascynujące i bardzo różnorodne – każda z podgrup ma swoją własną sztukę, muzykę i tradycje.

SONY DSC
Streetart w Kuching na Borneo. 

No i oczywiście cudzoziemcy. Bo wszystkie powyższe grupy to malezyjscy obywatele – razem ok 92% ludzi mieszkających w Malezji. A więc ok 8% to czasowi lub stali imigranci – całkiem sporo, w porównaniu do takiej Polski (gdzie nie-Polaków mamy mniej niż 2%).

Zróżnicowana struktura sprawia, że w takim Kuala Lumpur mamy właściwie całą Azję – znajdziemy tam meczety, koścoły, świątynie buddyjskie i hinduskie. Różnorodność kulturowa znajduje swoje odzwierciedlenie w zabytkach, kalendarzu świąt państwowych i oczywiście jedzeniu. To jedna z największych zalet Malezji, która zachwyciła mnie już od pierwszych dni pobytu i jest jednym z głównych argumentów, dlaczego polecam każdemu ten kraj na wakacje. Zwłaszcza, jeśli ktoś nie ma dość długiego urlopu, by zwiedzać całą Azję – w Malezji znajdzie wszystkiego po trochu 😉

Tolerancja czy pozory?

Brzmi trochę zbyt różowo? Cóż, jeśli powątpiewasz w ten wyidealizowany obraz, to… masz rację. Malezja nie jest krajem idealnym i z pewnością nie jest krajem wolnym od niesnasek na tle narodowościowym czy religijnym.

Podział ról wywołuje wiele kontrowersji – nic dzwnego, skoro prawie połowa obywateli wcale nie wyznaje islamu, mimo to jednak o zasadach panujących w ich państwie decydują muzułmańskie władze. Te zaś chętnie korzystają z rzymskiej zasady „dziel i rządź” i podsycają animozje – sugerując zarówno wypowiedziami, jak i konkretnymi działaniami, że tylko Malajowie są pełnoprawnymi Malezyjczykami – co budzi zresztą sprzeciw samych Malajów. Oczywiście, odwraca to uwagę społeczeństwa od innych problemów, np. afer korupcyjnych – a w tej niechubnej dziedzinie Malezja bije rekordy. Premier Najib Razak stał się w zeszłym roku bohaterem międzynarodowego skandalu, gdy wyszła na jaw łapówka, którą przyjał – w wysokości ponad 1 miliarda dolarów! I co? I nic, sprawa zamieciona pod dywan, Najib wciąż pełni jeden z najważniejszych urzędów w państwie.

Nie myślcie, że nie wzbudza to oporu Malezyjczyków. Ruch Bersih walczący o przejrzystość i sprawiedliwość w przestrzeni publicznej od 5 lat urządza protesty obywatelskie. I tu jednak sprawa nie jest prosta. Z założenia pan-obywatelska koalicja organizacji pozarządowych staje się coraz bardziej „chińska”. Pojawiają się też głosy, że w gruncie rzeczy wspiera ją partia skajnie islamistyczna, której na rękę są działania skierowane przeciw obecnej, umiarkowanej władzy…

Wracając do wielokulturowości. Czy Malezyjczycy są tolerancyjni? I tak, i nie. Do pewnego stopnia tak, bo życie w tak różnorodnym społeczeństwie, blisko „innych”, zapobiega rozprzestrzenianiu się tych najbardziej radykalnych stereotypów. Cieżko twierdzić na serio, że muzułmanie to terroryści, skoro jeździsz codziennie z nimi metrem od 10 lat i żaden się jeszcze nie wysadził w powietrze.

Przedstawiciele poszczególnych grup i kultur mają z sobą kontakt na co dzień: w sklepie, w pracy, na ulicy… Jednocześnie jednak te najbliższe kręgi – rodzinne i przyjacielskie – pozostają bardzo hermetyczne. Małżeństwa mieszane wciąż są rzadkością i kontrowersją, wzbudzają niechęć nie tylko starszych pokoleń. Rozmaite drobne uprzedzenia, ale też nieco odmienne style życia i sposoby spędzania czasu wolnego sprawiają, że każdy się trzyma „swoich”.

Skoro mówimy o czasie wolnym, trzeba wspomnieć o jedzeniu, bo to w końcu narodowe hobby Malezyjczyków. I trzeba przyznać, że to jedna z tych dziedzin, która bardziej łączy niż dzieli. Poza ograniczeniami religijnymi (muzułmanie oczywiście nie jedzą wieprzowiny, a buddyści i hindusi – wołowiny), Malezyjczycy są dosyć otwarci na multi-kulti na talerzu. Efektem są knajpki serwujące typowo chińskie jedzenie (np. pierożki dim sum) w wersji halal. Albo mamaki – kultowe całodobowe tanie bary, które serwują coś w rodzaju kuchni fusion – miks smaków indyjskich i malajskich. Mamaki to chyba też najbardziej demokratyczne przybytki gastronomiczne – spotkamy tam przedstawicieli wszystkich kultur i klas społecznych, zajadających się plackiem roti o godzinie 3 nad ranem.

* * *

Mówi się, że emigracja ma 4 etapy: przygotowanie, ekscytacja, załamanie i akceptacja. Podobnie było ze mną i z moich „zachłystywaniem się” malezyjską różnorodnością. Po przybyciu – totalny zachwyt. Szybko jednak zaczęłam dostrzegać więcej, niż tylko wielobarwne fasady świątyń. Parę tygodni śledzenia prasy i coraz szczerszych rozmów z lokalnymi znajomymi sprawiło, że poważnie zwątpiłam w malezyjską otwartość. Doszła też do tego np. kwestia uchodźców – jeśli myślicie, że sa oni w Malezji godnie traktowani, bo to kraj muzulmański, przeczytajcie tę historię.

Wreszcie akceptacja. Malezja jest, jaka jest. To kraj o skomplikowanej historii i tożsamości. Kraj młody, niejako „sztucznie” stworzony w latach 50. XX wieku w miejscu, gdzie nigdy nie było jednolitego tworu, gdzie tak naprawdę nie istniał jeden naród. Kraj w dużej mierze zbudowany rękami imigrantów. Jednocześnie kraj, który przez te kilkadziesiąt lat niesamowicie się rozwinął – nie tylko gospodarczo, bo rozwineło się też społeczeństwo. Kraj, który pokochałam i za którego bardzo mocno trzymam kciuki, wierząc, że pomału poradzi sobie z wewnętrznymi problemami.

IMG-20160801-WA0010.jpg
Plac Merdeka – miejsce, gdzie 60 lat temu ogłoszono niepodległość Malezji

Czy możemy czegoś nauczyć się na przykładzie Malezji? Na pewno warto mieć gdzieś z tyłu głowy ten model, gdy jest mowa o wielokulturowych społeczeństwach i o islamie w ogóle. Warto pamiętać, że świat nie kończy się na Europie, Azja nie kończy się na Chinach, a islam – na Bliskim Wschodzie. Obserwując Malezyjczyków, doszłam finalnie do dość optymistycznych wniosków. Być może nie da się nigdy wyleczyć ludzi ze stereotypów i uprzedzeń. Ale można ich przyzwyczaić do „inności” na tyle, że przestaną się jej bać.

Z pewnością wizyta w Malezji poszerza horyzonty. A więc powtórzę po raz trzeci – jedźcie tam, choćby tylko na wakacje!

Tekst powstał w ramach projeku letniego Klubu Polki na Obczyźnie, w którym opowiadamy, jak zmieniło się nasze postrzeganie kraju emigracji. Wpisy innych dziewczyn, rozsianych po całym świecie, możecie poczytać TU

Reklamy

8 uwag do wpisu “Malezyjskie Multi-Kulti – stereotypy kontra rzeczywistość

  1. Bardzo lubię czytać Twojego bloga. Twoje artykuły są rzetelne ale i pozostawiają wiele miejsca wyobraźni.
    Z wizytą w Kuala Lumpur wiążą się moje najlepsze wspomnienia o całej Azji ale byłam tam zbyt krótko, by się wypowiedzieć na temat różnic kulturowych 🙂
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s