Co robić w Trójmieście zimą (i przy brzydkiej pogodzie)?

Jak niemal każdy gdańszczanin i gdańszczanka, zdecydowanie wolę Trójmiasto poza sezonem. Inna sprawa, że nawet środek lata nie gwarantuje pogody nad polskim morzem. Jeśli się właśnie zastanawiacie, co można robić nad Bałtykiem,  gdy jest zimno i pada, powiem od razu – lista jest długa!

Urodziłam się w Gdańsku i tu spędziłam 19 lat swojego życia. Wciąż uwielbiam tu wracać, nie tylko ze względu na rodzinę i przyjaciół. Po prostu przyjemnie jest obserwować, jak bardzo Trójmiasto się zmienia i rozwija. Oczywiście, jeśli spytacie mieszkańców, zaraz Wam powiedzą, że to zapupie i nic się nie dzieje, ale polskie narzekanie nikogo już chyba nie dziwi 😉 Jasne, nie jest idealnie, ale jest coraz lepiej i można dziś śmiało powiedzieć, że Gdańsk, Gdynia, Sopot i okolice mają wiele do zaoferowania turystom. Co więc można robić w Trójmieście?

Zwiedzać fantastyczne muzea

img_6698
Słynna brama Stoczni Gdańskiej

Już jakiś czas temu przekonaliśmy się, że muzea nie muszą być nudne, wprost przeciwnie – mogą być interaktywną rozrywką na najwyższym poziomie. Miejsca takie jak Muzeum Powstania Warszawskiego czy – z zupełnie innej bajki – Żywe Muzeum Piernika w Toruniu stały się instytucjami niemal kultowymi, do których dosłownie walą tłumy gości, również z zagranicy.

Trójmiasto też może się pochwalić paroma placówkami na światowym poziomie. Po pierwsze, Europejskie Centrum Solidarności położone tuż obok Pomnika Poległych Stoczniowców. Pamiętam niepozorne początki ECS-u, czyli skromną wystawę na terenie Stoczni Gdańskiej. Dziś muzeum mieści się w ogromnym, wybudowanym specjalnie na ten cel gmachu i na zwiedzanie spokojnie można przeznaczyć 3 godziny.

Stosunkowo młodym, ale absolutnie fenomenalnym miejscem jest Muzeum Emigracji w Gdyni, mieszczące się w modernistycznym budynku Dworca Morskiego. Całe muzeum to właściwie jedna długa interaktywna wystawa opowiadająca o tym, jak wyglądały podróże i żywot Polaka-emigranta na przestrzeni dziejów. Przypomina ten niby znany, a jednak dziś lekceważony fakt, że historia Polski jest poniekąd historią migracji – ba, nasz hymn narodowy został ułożony przez emigrantów! 

Do listy muzeów około-historycznych niedawno dołączyło Muzeum II Wojny Światowej, które mam nadzieję wkrótce odwiedzić. Inną instytucją, do której jeszcze nie udało mi się wybrać jest Centrum Nauki Experyment. To ponoć taka gdyńska wersja Centrum Nauki Kopernik – wszyscy polecają, więc domyślam się, że warto.

Popływać… niekoniecznie w morzu!

Jadąc do Trójmiasta zawsze trzeba spakować kostium kąpielowy, niezależnie od pory roku, nawet jeśli nie jest się morsem. Tutejsze parki wodne być może przy pięknej pogodzie przegrywają konkurencję z Bałtykiem,  jednak w innych warunkach cieszą podwójnie.

pomorskie_travelpl
Aquapark w Sopocie; źródło: pomorskie.travel.pl

Aquapark w Sopocie to od dawna mój faworyt i choć byłam w wielu podobnych miejscach, nigdzie nie znalazłam szybszej zjeżdżalni, niż „sopocka granatowa” 😉 Do tego dochodzi bardzo fajna Dzika Rzeka, no i częste promocje, zwłaszcza poza sezonem. Za to w Redzie, czyli w sumie rzut beretem od Trójmiasta, niedawno otwarty został zupełnie nowy Aquapark, który reklamuje się głównie tym, że można w nim popływać z rekinami! Na szczęście wygląda to trochę mniej dramatycznie, niż brzmi – chodzi o tunel prowadzący przez akwarium, drapieżniki ze Sri Lanki można więc podziwiać przez szybę.

Odwiedzić zwierzaki

Skoro o stworzeniach morskich mowa, fani tychże powinni udać się do Akwarium Gdyńskiego, gdzie znajdą ponad 1500 sztuk ryb, płazów i gadów z różnych stron świata i staną oko w oko chociażby z płaszczkami czy krokodylami. Jeśli ktoś woli ptaki, proszę bardzo – znów mamy nowość, czyli Papugarnię w Gdańsku. To prawdziwa świeżynka, miejsce otwarte raptem parę tygodni temu, gdzie z papugami można się blisko integrować i bawić.

obraz-198
Młoda żyrafa w Zoo Oliwskim.

Nie zapomnijmy o Zoo Oliwskim – to akurat instytucja z historią, szczycąca się tytułem największego ogrodu zoologicznego w Polsce. Mimo to jeszcze parę lat temu raziły małe klatki niektórych lokatorów. Dziś sytuacja się poprawiła i zwierzaki mają rzeczywiście do dyspozycji ogromne tereny i piękne wybiegi, zaś samo zoo jest bardzo malowniczo położone w lesie i zwiedza się je z przyjemnością.

Podziwiać widoki

Gdy odwiedzam dane miasto po raz pierwszy, zawsze szukam punktów widokowych, które pozwolą spojrzeć na nie z szerszej perspektywy i zobaczyć jak najwięcej, nawet gdy czasu jest mało. Jeśli chcecie popatrzeć z góry na Gdańsk, polecam chociażby stary, poczciwy Kościół Mariacki, czyli naszą pomorską wersję Katedry Notre Dame 😉 To jeden z największych ceglanych kościołów na świecie i choć szczerze mówiąc nie jestem fanką jego przyciężkawej bryły, zachęcam do wejścia na wieżę, bo gdańska starówka prezentuje się stamtąd pięknie.

100_2840
Gdańsk – Stare Miasto z góry.

Innym miejscem, z którego można podziwiać panoramę Gdańska są tereny Centrum Hewelianum, popularnie znane jako „forty” albo Grodzisko. Pozostałości zabytkowych fortyfikacji z czasów napoleońskich jeszcze za moich czasów licealnych cieszyły się nienajlepszą sławą, sama zresztą wypiłam tam niejedno piwo w plenerze. Dziś odrestaurowane Centrum Hewelianum można zaliczyć do punktu pierwszego – czyli do listy nowoczesnych muzeów. A widoki wciąż te same!

Jeśli natomiast wolicie popatrzeć na piękne Bałtyckie Morze, bezkonkurencyjne pozostają Klify Orłowskie w Gdyni. Te malownicze skarpy obmywane przez morskie fale porośnięte są lasem, przez który prowadzą szlaki spacerowe. Kto zaś nieco zboczy ze szlaku, może odnaleźć nawet dawne bunkry! Szczerze mówiąc, wolę Bałtyk poza sezonem. Nawet w dość surowym zimowym wydaniu prezentuje się o niebo lepiej niż w upały, z zatłoczonymi plażami, śmierdzącymi smażoną rybą budkami i zimną tak czy siak wodą.

Iść na knajping

Gastronomia w Trójmieście mocno się poprawiła ostatnimi czasy, jak zresztą w całej Polsce. Ja ze swojej strony mogę polecić kilka miejsc. Po pierwsze, zagłębie wegetariańskie na Dolnym Wrzeszczu, która to część Gdańska została zresztą niedawno pięknie odrestaurowana, więc tak czy inaczej warto się tam wybrać na spacer. Po drodze znajdziecie m.in. wyborny Bar Avocado, wegańską kawiarnię Fukafe i Hummusland.

Rekordy popularności całkiem zasłużenie bije Pierogarnia Mandu, która ma dwie lokalizacje – na starówce oraz w Oliwie, niedaleko Parku Oliwskiego. Wielbicieli kuchni włoskiej odsyłam do mojej ulubionej restauracji w Sopocie – Tesoro. Jej dodatkowym atutem jest lokalizacja, z dala od zatłoczonego Monciaka, za to tuż obok klimatycznej zabudowy starego Sopotu i Placu Rybaków.

Nie samym jedzeniem żyje człowiek, więc wspomnę jeszcze LUMI shot bar – w samym sercu Starego Miasta napijecie się przepysznych, wymyślnych kolorowych shotów. Niestety muszę przyznać, że obsługa rozczarowuje, a może to ja miałam pecha do niesympatycznych barmanów w tym miejscu?

Lista oczywiście jest otwarta, ja po latach odkrywam Trójmiasto na nowo, więc jeśli macie coś do dodania – proszę się nie krępować 🙂 Do zobaczenia nad morzem!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Co robić w Trójmieście zimą (i przy brzydkiej pogodzie)?

  1. Pingback: Jesienne podróże

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s