Między poprawnością polityczną a rasizmem

Czy wolno nam mówić, że imigranci napastują kobiety? Opowiadać dowcipy o Żydach? Co jest złego w słowie „Murzyn”?

O kwestiach poprawności politycznej i wolności słowa było głośno na początku stycznia w związku z wydarzeniami w Kolonii. Niemieckie media z opóźnieniem i niechętnie podały informacje o napaściach na kobiety w noc sylwestrową w wykonaniu ciemnoskórych mieszkańców miasta – ewidentnie imigrantów. Tłumaczyły się, że chcą uniknąć niebezpiecznego generalizowania, szerzenia nastrojów rasistowskich i nienawiści.

Jest w tym pewien sens – nawet jeśli okazałoby się, że kilkuset przybyszów z krajów muzułmańskich molestowało i okradało kobiety, nie znaczy to, że wszyscy przebywający w Niemczech i Europie imigranci ponoszą za to odpowiedzialność. A zaostrzenie nastrojów społecznych nikomu nie pomoże, wprost przeciwnie.

Nie usprawiedliwia to oczywiście przemilczenia faktów i chowania głowy w piasek przed problemem, który niewątpliwie jest bardzo realny. Polityka imigracyjna wielu krajów zachodnich od lat jest słabo przemyślana i Europa nie radzi sobie z wyzwaniami jakie stawiają przed nimi ogromne ruchy migracyjne głównie z Bliskiego Wschodu i Afryki. Uchodźcy z Syrii stali się swego rodzaju chłopcem do bicia. Tak naprawdę dużo większym i dużo trudniejszym do kontrolowania zagrożeniem mogą być tysiące islamistów, którzy już mieszkają w krajach Unii i maja europejskie paszporty. To z ich szeregów pochodzili sprawcy większości ostatnich zamachów. Nadal nie mamy jednak prawa potępiać w czambuł wszystkich muzułmańskich imigrantów, bo wielu z nich (paru poznałam osobiście) legalnie pracuje i w życiu nie wyrządzili nikomu żadnej krzywdy.

Muslim_girls_at_Istiqlal_Mosque_jakarta
Wikipedia.org

Żeby rozprawić się z problemem, musimy się nauczyć o nim rozmawiać. Prowadzić otwartą i uczciwą debatę. Nazywać rzeczy po imieniu, ale unikać spłaszczania tematu, generalizacji i tej nieszczęsnej mowy nienawiści. Byle bez popadania w paranoję.

Do dziś nie mogę zrozumieć, co jest złego w słowie „Murzyn”. To słowo w moich ustach nie jest w żaden sposób nacechowane negatywnie i nie chciałabym, aby ktokolwiek mi jakieś negatywne podteksty insynuował. Bo jeśli dla Ciebie „Murzyn” jest obraźliwy, to może właśnie o Tobie to świadczy i Twoim podejściu do czarnoskórych. Oczywiście jeśli mój kolega z Afryki poprosi, bym nie nazywała go w ten sposób, uszanuję jego prośbę. Na takiej samej zasadzie jak nie będę nazywać Małgorzaty Gośką, jeśli ona nie lubi tej formy.

Wiele zależy też od kontekstu i współczuję tym, którzy nie potrafią go poprawnie odczytywać. Mnie drażni słowo „ciapaty”, ale nie czepiam się, jeśli ktoś używa go w potocznym albo żartobliwym znaczeniu (podobnie jak wyrażenia „Polaki Cebulaki”). Co innego jeśli takie słowa pojawiają się w agresywnym komunikacie albo w debacie publicznej.

Wielu znanych mi gejów opowiada sobie dowcipy o „pedałach”. Trudno zarzucać im mowę nienawiści w stosunku do siebie nawzajem. Po prostu podchodzą do tematu z dystansem. Brak poczucia humoru jest przewinieniem niemal równie wielkim co nietolerancja, bo również świadczy o uprzedzeniach. Ci, którzy mnie znają, potwierdzą, że hen daleko mi do jakichkolwiek przejawów rasizmu. A jednak zdarza mi się śmiać z dowcipów o Żydach, Murzynach, Arabach czy gejach – a także Polakach czy blondynkach, o ile są rzeczywiście zabawne, a nie chamskie. Sama ich nie opowiadam, ale głównie dlatego, że nie mam pamięci do żartów.

Jestem zdeklarowaną przeciwniczką hejtu, który szerzy się w internecie. Ale jestem też wyznawczynią wolności i szczególnie wolność słowa jest jedną z wartości, za którą opowiadam się równie gorąco, co za tolerancją. Niektórzy nabijali się ze środowisk lewicowo-liberalnych, że dziś bronią muzułmanów, a jeszcze parę miesięcy temu deklarowali „Je suis Charlie”. Wiecie, ja nie widzę żadnej sprzeczności w tym, by śmiać się z islamistów (zwłaszcza skrajnych), a jednocześnie potępiać bezmyślną islamofobię.

Walczmy z mową nienawiści, ale pamiętajmy, że to co stanowi o jej charakterze to właśnie… nienawiść. A nie słowa same w sobie.

Kilka ciekawych artykułów do poczytania:
O zamieszkach w Kolonii
O Kolonii raz jeszcze i o postawie mediów *

O wybiórczej cenzurze na Facebooku
* Cały ten artykuł jest świetny,  ale jako swoiste podsumowanie powracającej wciąż na nowo debaty o uchodźcach przytaczam poniższy cytat – doskonale odzwierciedla, co myślę na ten temat:

Podczas gdy radykalna prawica widzi w uchodźcach bandę najeźdźców, lewica odgrywa rolę pięknoduchów i idealizuje uchodźców, tak jakby ofiara sama nie mogła stać się sprawcą. Obie grupy widzą uchodźców jako jednolitą masę i zmieniają politykę w kicz, w którym niewiele miejsca pozostaje dla uchodźcy jako człowieka i problemów, które go dotyczą oraz które on stwarza.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Między poprawnością polityczną a rasizmem

  1. Wszystkie co do jednego Twoje artykuły są strasznie teoretyczne. Zaproponuj zatem w końcu jakieś rozwiązanie z perspektywy polityka, który jest w Europie, a nie osoby która 11 tys. km od miejsca tego dramatu komentuje tę sytuację.

    Piszesz o generalizacji i masz oczywiście rację. Ale co proponujesz w zamian? Czy zanegujesz stwierdzenie, że wpuszczenie tutaj setek tysięcy imigrantów obniżyło poziom bezpieczeństwa w Europie? Np. Kobiet w demokratycznych społeczeństwach, jakimi są Niemcy? Tak czy nie? Argument o Syryjczykach z życzliwości pominę bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że stanowią oni bardzo znikomą grupę osób, które tak chętnie witasz w Europie.

    I nie pisz proszę, że w Malezji ludzie żyją w pokoju na styku kultur. Żyją, fajnie i oby tak żyli jak najdłużej. Ale ostatnie wydarzenia – Kolonia, kolejne morderstwa w Szwecji czy Norwegii – pokazują dobitnie, że u nas to nie działa. Nie wspomnę już o 12% (!!!!!!!) osob w osrodkach dla niby poszkodowanych przez zycie imigrantów, ktore podjely jakiekolwiek dzialania na rzecz poprawy losu imigrana – nauka jezyka etc. Gdzie pozostale 88%?

    Prosze o odpowiedz, jak to widzisz? Co proponujesz dla Europy, ktora z kazdym tysiacem imigrantow i kazdym aroganckim twittem / postem / blogiem negującym ten problem staje się coraz mniej bezpiecznym miejscem?

    Polubienie

    1. eLo, dzieki za obszerny komentarz. Po pierwsze, w Malezji jestem tymczasowo i planuje wrocic jeszcze w tym roku – i to do tej „niebezpiecznej” Europy Zachodniej, takze problem jak najbardziej mnie dotyczy i bedzie mi wkrotce jeszcze blizszy.

      To, co nazywasz „teoretyzowaniem” to jest po prostu skupianie sie na jednym konkretnym aspekcie – mianowicie na kwestiach mentalnosciowych – co moze wydawac sie drobiazgiem, ale dla mnie wcale blache nie jest. Po pierwsze, wzajemnie nakrecana fala nienawisci nie sluzy nikomu poza celom ISIS – spycha prawicowych Europejczykow w strone rasizmu, a umiarkowanych muzulmanow wlasnie w ramiona radykalow, ktorzy moga stwierdzic z triumfem „patrz, Zachod cie nienawidzi”. To pogarsza sytuacje duzo bardziej niz „aroganckie twitty i posty”. Przerazajace jest tez nastawienie mlodego pokolenia np w Polsce, ktore przeciez juz za kilka lat bedzie glosowac. Pozostaje miec nadzieje, ze ci najglosniejsi na Kwejku i Wykopie to nie jest wiekszosc bezwzgledna.

      Co do praktycznych rozwiazan – nie jestem specjalistka, ale z checia slucham ekspertow i jestem otwarta na rozne opcje. Jestem w stanie zrozumiec (choc nie popieram do konca) rowniez argumenty tych, ktorzy sa za calkowitym zamknieciem granic – o ile nie sa one podszyte bezmyslna nienawiscia. Tak jak pisalam, zgadzam sie ze problem jak najbardziej istnieje, tylko jest niestety w debacie publicznej bardzo splaszczany.

      Osobiscie w duzym uproszczeniu widze to tak:
      1) W kwestii uchodzcow syryjskich: tu Unia dala ciala niestety, ta wojna nie wybuchla wczoraj i trzeba bylo juz dawno temu przygotowac jakies rozwiazania awaryjne. Mozna bylo zaczac od wsparcia struktur w takich krajach jak Turcja i Jordania, ktore w tej chwili naprawde juz nie sa w stanie przyjac wiecej uchodzcow. Do samej Europy powinnismy przejac czesc z nich – zorganizowac sprawny system i ustalic liczby, ktorym poszczegolne kraje sa w stanie podolac. Tak jak wspominalam, 6 tys dla Polski to naprawde prawie niezauwazalna liczba, a w naszym homogenicznym spoleczenstwie przydalaby sie ta kropla odmiennosci (moze czesc tych nabuzowanych hormowanami nastolatkow zobaczylaby, ze „ciapaty” tez czlowiek). Inne kraje jak Niemczy czy Francja oczywiscie przyjmuja wiecej, choc tez niepowinny byc to liczby nieograniczone. Nie jestesmy w stanie pomoc wszystkim, ale to nie jest zaden argument, bo w ten sam sposob mozna podwazyc sens kazdej dzialalnosci charytatywnej czy pomocy zorganizowanej – nigdy nie pokrywa sie 100% potrzeb 🙂

      2) W kwestii spolecznosci muzulmanskich juz obecnych w Europie: tu sprawia jest bardziej skomplikowana, a przede wszystkim trudniejsza do kontrolowania. Gettoizacja jest trudnym problemem na calym swiecie i dzielnice imigranckie powinny byc szczegolnie kontrolowane przez policje. Co do zagrozenia terroryzmem – wszystkie ostatnie incydenty udowadniaja, ze radykalowie w wiekszosci przypadkow mieszkaja juz od lat w Europie, maja europejskie paszporty itp. To spore wyzwanie dla sluzb bezpieczenstwa – uwazam, ze nalezy zamykac bezwzglednie te meczety, gdzie tworza sie grupy skrajne. Pozwalajac oczywiscie imigrantom praktykowanie ich religii w takich granicach, w jakich nie przeszkadza to reszcie spoleczenstwa. Nikomu nie powinny przeszkadzac modlitwy, noszenie chusty na glowie czy powstawanie knajpek z jedzeniem halal. Oczywiscie takie incydenty jak zaslanianie nagich antycznych rzezb, zeby przypadkiem kogos nie urazic jest smieszne 🙂 Znalezienie zlotego srodka i wyznaczenie granicy jest trudne, ale nie niemozliwe.

      Tak jak powtarzam wielokrotnie – nie jestesmy w stanie powstrzymac naplywu potencjalnie niebezpiecznych jednostek – co wiecej, wiele takich juz sie znajduje w naszych spoleczenstwach (i sa to nie tylko muzulmanie). Ale izolowanie spoleczenstwa, a takze podkrecanie chorej nienawisci w stosunku do „obcych” jest jeszcze gorszym rozwiazaniem.

      Polubienie

      1. BTW, skoro juz mowimy o praktycznych rozwiazaniach, to jak Ty to widzisz? Bo z „antyimigranckiej” strony tez nie widac wielu konkretnych propozycji, poza „wybiciem wszystkich Arabow do 5 pokolenia”…

        Polubienie

  2. Mam wrażenie, że piszemy oi dwóch innych sprawach. Ty podając swoje argumenty skupiasz się na tym, że zachód na przestrzeni lat prowadził zgubną politykę imigracyjną, której skutkiem była m.in. gettoizacja jak to określasz. A moim zdaniem to jest temat na zupełnie inne rozmowę, choć i tutaj byśmy się ze sobą nie zgadzali bo ja uważam, że na to jak wyglądały jeszcze przed kryzysem migracyjnym pewne dzielnice i jaka jest mentalność / przestępczość owych dzielnic wpływ ma bynajmniej nie tylko władza – jak to się dzieje, że Wietnamczycy na całym świecie są pracowitymi i zaradnymi ludźmi (pomimo, że często mieszkają w jednej dzielnicy „gettcie”), a przestępczość jest na poziomie tak marginalnym, że się o niej nie wspomina?

    Piszesz też o tym w innym artykule, że Islam nie jest zły – a ja wcale z tym nie polemizuję, odwiedziłem nie jeden kraj arabski i byłem pod wrażeniem ich architektury czy nawet osławionego bogactwa. Ale to znowu nie obszar mojej polemiki.

    Ja odnoszę się stricte do obecnego kryzysu, który zaczyna wyglądać dramatycznie. Odnoszę się do sporej części grupy osób, które przeniknęły w najnowszej fali jak Ty to nazywasz uchodźców, ja wolę ich zwać imigrantami. Nawet Niemcy przyznają, że zdecydowana większość z nich nie pochodzi z Syrii czy innych terenów objętych wojną i nie kwalifikuje się w żadnym stopniu do azylu. Jeśli nie ma skutecznych możliwości by to kontrolować – a nie ma – to należy granice bardzo uszczelnić czy zamknąć. Bo fakty, z którymi nie można polemizować to bardzo znaczące obniżenie bezpieczeństwa w krajach skandynawskich związanych z tą, najnowszą falą imigrantów – i ja nie piszę tutaj bynajmniej o bezpieczeństwie związanym z terroryzmem. Piszę o Kolonii, piszę o kolejnych morderstwach w Skandynawii, na które nakładane jest embargo informacyjne. Piszę o relacjach, takich jak podobne:
    „Rozmawiałem dziś z Rodziną z Munchen . Rozmowa zeszła na sprawy imigrantów. Dramat , totalna blokada informacyjna mediów .
    Standard to molestowania kobiet na siłowniach i basenach , bieganie wieczorem po parkach zamarło . W metrze standardem jest już umawianie się kobiet na wspólne jazdy ( by nie samemu ) ,
    Pani dyrektor w szkole ostatnio powiedziała by dziewczynki nie przychodziły w spódniczkach i obcisłych ubraniach . Nie powinno się przynosić również kanapek z wieprzowiną. .
    Kradzież rynien w domach jest już standardem ( później pada propozycja odkupu ) .
    Policja interweniuje tak by nie interweniować
    Źle to wszytko wygląda , tylko patrzeć jak dojdzie do grubszych zadym .Społeczny wqurw jest widoczny na każdym kroku .”

    Polubienie

    1. Zgoda co do tego, ze troche piszemy o innych sprawach 😉 Odnoszac sie bezposrednio do kwestii przestepczosci i innych zagrozen wynikajacych z obecnosci imigrantow: oczywiscie problem istnieje i nie powinnismy go ukrywac, kazdy kraj borykajacy sie z nim ma prawo (a wrecz obowiazek) poddac go pod otwarta debate i szukac rozwiazan. Nalezy jednak podejsc do tego rzetelnie i uczciwie, aby wyposrodkowac pomiedzy „informacyjnym embargo” a histerycznym nakrecaniem czesciowo spreparowanych newsow z neta (vide naglowki typu „tysiace Syryjczykow gwalci kobiety w sylwestra” itp). Indywidualne relacje tez sa zrodlem subiektywnym (sama mam paru znajomych mieszkajacych np w Berlinie i nie zgodziliby sie oni z tym, ze kobiety zyja w poczuciu zagrozenia itp – choc nie wykluczam ze taki problem w niektorych miejscach istnieje).

      Naplyw imigrantow jak kazde potezne zjawisko spoleczne niesie za soba dobre i zle strony. Do dobrych przede wszystkim nalezy zaliczyc stymulacje gospodarki (pomijam juz kwestie wzbogacania kultury czy tworzenie bardziej otwartego swiatopogladu w spoleczenstwach ktore maja kontakt z „obcymi” w przeciwienstwie do spoleczenstw homogenicznych) – bo abstrachujac od kwestii uchodzcow wojennych (ktorzy potrzebuja rzeczywiscie troche czasu na ustabilizowanie sie w nowej sytuacji), statystyki pokazuja ze wiekszosc tzw emigrantow ekonomicznych jednak nie przyjezdza po zasilki, ale do pracy. I panstwa silne gospodarczo, ktorych obywatele ciesza sie dobrobytem, to w ogromnej czesci panstwa otwarte na imigrantow (jak Kanada, USA, czy nawet ta Skandynawia ktora wciaz nawet dla wielu Polakow jest ziemia obiecana).

      Do zagrozen naleza oczywiscie zderzenia kulturowe, brak asymilacji, a w konsekwencji rozwoj patologii jak przestepczosc. A na to ma wplyw wiele czynnikow – zgoda, ze niektore kultury sa bardziej „agresywne” od innych. I kultura islamska rzeczywiscie nalezy do takich, ktore nielatwo sie adaptuja. Ale polityka i model imigracyjny danego panstwa tez ma znaczenie – dlaczego w Stanach wiekszosc przybyszow czuje sie Amerykanami? A przybysze we Francji czy UK wciaz nie czuja sie czescia panstwa ktore ich gosci?

      Reasumujac – ostra walka z przestepczoscia, kontrole i pietnowanie patologii w srodowiskach imgiranckich, plus wprowadzanie programow asymilacyjnych – TAK (nie zgadzam sie, ze jest to niemozliwe, choc oczywiscie pewnych zjawisk nigdy sie nie wyeliminuje w 100%). Ale NIE calkowite zamykanie granic czy wrecz „oczyszczanie” krajow z obcych przybyszow i NIE dla spolecznego potepiania imigrantow / muzulmanow / Arabow czy jakiejkolwiek grupy tylko ze wzgledu na rase / religie / pochodzenie. Zwlaszcza to ostatnie jest dla mnie istotne i zamierzam o to walczyc jak tylko moge 🙂 Bo w kwestii zamykania granic, tak jak wspominalam, rozumiem argumenty drugiej strony – takie jak Twoje.

      Polubienie

  3. Wyważony wpis, a z takim najtrudniej sie przebić 😉 do eLo – można walczyć z patologiami bez piętnowania całej grupy. Bieda też sprzyja rozwojowi przestępczości i na całym świecie biedne dzielnice uchodzą za niebezpieczne ale jakoś nie najeżdżamy publicznie na biedote i nie mówimy żeby wszystkich biednych wywalić z kraju. Btw ja wolałbym mieszkać w tej strasznej proimigranckiej Szwecji niż na Węgrzech Orbana.

    Polubienie

  4. Trochę czasu już minęło od publikacji posta, ale temat na tyle ciekawy, że zdecydowałam się zostawić jednak komentarz i dodać coś do dyskusji 🙂

    Pominę może kwestię uchodźców/imigrantów, bo to zostało już dość obszernie poruszone wyżej, a skupię się na innym aspekcie, o którym wspomniałaś – mianowicie, dlaczego ktoś miałby się obrazić za określenie go/ją Murzynem/Murzynką?…

    Otóż trzeba wziąć pod uwagę dwie sprawy. Pierwsza to ta, skąd w ogóle pojęcie poprawności politycznej/rasizmu przyjechało – mam na myśli Zachód i dokładniej – Stany. Jeśli popatrzymy na historię USA, zrozumiemy, że rasizm i segregacja rasowa to tak naprawdę tematy rozwiązywane i poruszane od stosunkowo niedawnego czasu. Jeszcze naprawdę niedawno określenie kogoś czarnuchem – czyt. zwróceniem uwagu na kolor jego/jej skóry miało wydźwięk zdecydowanie i tylko pejoratywny, deprecjacyjny. Bycie czarnym oznaczało, że nie mogłaś głosować, nie mogłaś domagać się swoich praw, ba, często ich po prostu nie miałaś. Stąd takie uwrażliwienie, jak przypuszczam, na wszelkiego rodzaju odniesienia do koloru skóry i dzisiaj. Budzi to najgorsze skojarzenia. Nie wchodzę teraz w inne zjawisko, jakim jest rasizm osób czarnoskórych w stronę białych, to trochę inna historia. A może inna strona tej samej historii, ale poza tematem w tym momencie.

    Po Polsku Murzyn pochodzi najprawdopodobniej od przekształcenia niemieckiego słowa Mohr (Maurus, łac.) i oznacza osobę czarnoskórą. Samo w sobie nie jest obraźliwe, ale też w Polsce nigdy nie było tradycji niewolnictwa osób czarnoskórych, vide, nie było też połączenia (albo nie tak silnie zakorzenionego) Murzyn > podczłowiek, zwierzę. Nie ma więc to aż tak negatywnego wydźwięku.

    Drugą sprawą jest amerykański imperializm kulturowy. Tak, może to brzmi trochę jak sformułowanie z poprzedniej epoki – ale chodzi po prostu o fenomen importowania obcych wzorców kulturowych (teraz pomijam kwestię, czy jest to narzucane, czy robimy to sami;). Co mam na myśli? Wszędobylskosć angielskiego, angielskie piosenki, angielskość/amerykańskość wszechobecną w kulturze, filmach, książkach, muzyce, radiu… wraz z zdobyczami cywilizacji (nazwijmy sobie tak roboczo np. układ Schengen albo demokrację) przyjechało do nas też sporo innych elementów obcych kultur. Między innymi poprawność polityczna. Między innymi pogląd, że zwracanie uwagi na kolor skóry jest krzywdzące (patrz: argument 1). Także łączy się tutaj: a. polski brak konotacji słowa Murzyn z deprecjonowaniem kogokolwiek, z b. zaimportowanym łączeniem zwracania uwagi na kolor skóry z rasizmem. Efekt? Polski Janusz uważa, że poprawność polityczna to idiotyzm.

    Idiotyzmem nie jest, ale to już inna opowieść, i może nie na ten komentarz, bo za chwilę będzie dłuższy od samego wpisu.

    Pozdrawiam serdecznie, alfa.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hej Alfa, dzięki za obszerny i ciekawy komentarz, zwłaszcza za rozwinięcie etymologii słowa „Murzyn”, bo tego może rzeczywiście zabrakło we wpisie. Zgadzam się, że poprawność polityczna w wydaniu amerykańskim została w pewnym sensie zaimportowana na nasz grunt, gdzie trochę się mija z rzeczywistością. Tymczasem i na polskim poletku mamy swoje własne problemy i drażliwe tematy, z którymi trzeba się mierzyć. Na przykład, u nas w pewnym sensie „odpowiednikiem” tego Murzyna mógłby być Żyd, którego obecność jest już silna w rodzimej historii i kulturze.

      Pozdrawiam i życzę wesołych Świąt! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s