Co mnie wkurza w Azji?

Palmy, tropiki, egzotyczne jedzenie? Po kilku miesiącach życia na Dalekim Wschodzie można mieć dosyć! Poczytajcie, jakie obyczaje i elementy codziennego życia w Azji irytują Europejczyka najbardziej. 

Disclaimer 1: Artykuł oparty jest na subiektywnych doświadczeniach po niemal roku spędzonym w Malezji. Oczywiście kraje azjatyckie różnią się od siebie, ale po moich podróżach i opowieściach znajomych wnioskuję, że większość z tych obserwacji można spokojnie rozciągnąć przynajmniej na Azję Południowo-Wschodnią (Tajlandia, Indonezja, Filipiny). Wyjątkiem może być np. Singapur, ale to państwo-miasto to w ogóle swego rodzaju fenomen na skalę światową – niedługo opowiem o nim więcej. Tam wkurzają zupełnie inne rzeczy 🙂 
Disclaimer 2: Uwielbiam Azję i życie tu jest niekończącą się cudowną przygodą. Tekst napisany z przymrużeniem oka, jako dowód na to, że my Polacy po prostu musimy czasem ponarzekać!

 1) Śmieci i śmierdzi!

Malezja pod wieloma względami jest prężnie rozwijającym się krajem, a w rożnych branżach (jak np. medialno-marketingowa) o dobrze płatną pracę łatwiej niż w Polsce. Tajlandia jest w ścisłej czołówce jeśli chodzi o światową turystykę, a o potędze gospodarczej Chin chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Mimo to, czasem można odnieść wrażenie, że w innych dziedzinach jest to totalny trzeci świat. Świadomość ekologiczna społeczeństwa (a właściwie jej brak) dobija. Śmieci rzucane dosłownie pod siebie, plucie, resztki jedzenia gnijące na ulicy, nieprzyjemne zapachy dochodzące z otwartych studzienek kanalizacyjnych. Efekt: szczury, karaluchy i inne robale, do widoku których lepiej się przyzwyczaić.

2) Smog gorszy niż w Krakowie

Kontynuując eko-wątek, pewnie słyszeliście o zabójczym dla przyrody wypalaniu lasów pod plantacje palm olejowych w Indonezji. O tym koszmarze zaczęło być głośno w mediach zachodnich, gdy tzw. haze dotarł do Kambodży i przysłonił turystom Angkor Wat. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że proceder powtarza się od lat, a rządy państw dotkniętych ekologiczną katastrofą w zasadzie nie interweniują, albo robią to po czasie – w grę wchodzi oczywiście ogromny biznes i wielkie pieniądze. W Kuala Lumpur paskudny duszący smog utrzymywał się w tym roku ponad 2 miesiące, z niewielkimi przerwami (zależnymi od kierunków wiatrów). Zamykano szkoły, odwoływano imprezy, ludzie chodzili w maseczkach. Pewnego szarego poranka, gdy po raz kolejny zobaczyłam haze za oknem, po raz pierwszy w historii mego wyjazdu pożałowałam, że zostałam w Malezji na dłużej.

3) Śmierć piechurom!

To zjawisko baaardzo charakterystyczne zwłaszcza dla Malezji, gdzie WSZYSCY począwszy od klasy niższej średniej poruszają się samochodami. W tym kraju się nie chodzi. Pół kilometra to już długi dystans, a 10-minutowy spacer jest wielką wyprawą. W związku z czym – po pierwsze, komunikacja publiczna postawia wiele do życzenia. Po drugie, ulice są absolutnie nieprzyjazne pieszym. Po miejscach typowo turystycznych jeszcze można jakoś chodzić, ale wystarczy zapuścić się trochę dalej od centrum, by poczuć się jak w grze Mario albo na torze przeszkód – brak chodników, rowy, przez które trzeba przeskakiwać i wielopasmowe drogi bez przejść dla pieszych. Szybko też nabierzemy przekonania, że tutejsi kierowcy chcą nas zabić – pieszy nigdzie i nigdy nie ma pierwszeństwa.

4) Mobile-mania

 Pewnie powiecie, że w Polsce też tak jest, ale uwierzcie mi – w Azji uzależnienie od elektroniki rozrosło się na zupełnie niespotykaną skalę. W Europie wciąż uchodzi za niegrzeczne, jeśli kilka siedzących razem przy stole osób przez pół godziny gapi się tylko w ekrany telefonów i nie zamieni ze sobą słowa. W Malezji to normalka. Bez komórki lepiej nie wychodzić na grupowy lunch, bo można się zanudzić. Nieraz widziałam pary, które na randce zajmowały się pykaniem w gierki. Dzieciaki tablet dostają chyba w pakiecie ze smoczkiem. Przerażające, a co gorsza – zaraźliwe!

5) Dieta koszmar

Moi przyjaciele wiedzą, że jestem ogromną fanką pikantnego azjatyckiego jedzenia. Czasem można jednak zatęsknić za prostymi produktami dobrej jakości, które w Polsce znajdziemy na każdym kroku, a w Malezji są albo bardzo drogie, albo wręcz niedostępne: różnorodne pieczywo, sery żółte i białe, kefiry, kiełbasy, kabanosy, świeże warzywa. Zwłaszcza brak warzyw doskwiera – tutejsze potrawy to prawie wyłącznie białko i węglowodany, a warzywa jeśli się pojawią, to w znikomej ilości i najpewniej smażone na głębokim tłuszczu razem z resztą dania. O sałatkach i surówkach można tylko pomarzyć. Po paru miesiącach takiej diety zaczęłam jak królik rzucać się na wszystko co zielone!

Mieliście podobne doświadczenia w Azji? Co Was irytuje w egzotycznych zakątkach świata? 😉

12141703_1072105766162831_6436959871583944649_n

Reklamy

9 uwag do wpisu “Co mnie wkurza w Azji?

    1. Smog malezyjski jest dość specyficzny, bo nie pochodzi od spalin, ale głównie z dymu napływającego z regionu wspomnianego wypalania lasów. Tu nie nazywa się go smogiem, ale „haze”, co słownik tłumaczy jako „mgła”… Też bez sensu 😉
      A co do Krakowa, to jak najbardziej uważam, że mieszkańcy powinni chodzić w maskach, choćby po to żeby zwrócić uwagę na problem. Polecam maskę typu n95 – dużo skuteczniejsza od tej, którą mam na zdjęciu, sama też się w nią potem zaopatrzyłam.

      Polubione przez 1 osoba

  1. W Stanach z telefonami jest tak samo. Też widzialam randkujące pary zajęte nie sobą tylko, swoimi telefonami. Co gorsze, masowo zdarzają się wypadki z powodu telefonów i ‚tekstowania’. Nie mówiąc o ogladaniu tv w czasie jazdy.

    Lubię to

  2. Bardzo ciekawe spostrzeżenia! Nigdy jeszcze nie byłam w tym rejonie świata, ale chętnie kiedyś się wybiorę. Z tymi telefonami to jest przerażające, najgorsze, jak dzieci od maleńkosci są przyzwyczajane do uciekania w świat elektroniki i szybko się uzależniają. Ale oglądanie tv w czasie jazdy?? Naprawdę?? 😀

    Lubię to

  3. Jakby się tak temu przyjrzeć to to samo mogłabym napisać o Brazylii. Bród, smród i ubóstwo, bieda, smog w Sao Paulo, ulice pieszym nie są za przyjazne 😀 Albo po prostu my, Europejczycy, musimy się trochę przestawić… 😉 Starsi ludzie siedzą na fb i nagrywają wiadomości głosowe na whatsappie, a wszyscy zajadają się przekąskami smażonymi na głębokim tłuszczu… I co? Że niby Ameryka Południowa taka różna od Azja? 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s