Czy islam jest zły?

W tych trudnych czasach, w obliczu medialnej histerii i nagonki tak łatwo zapomnieć, kto jest prawdziwym wrogiem.

Koleżanka z Indonezji nałożyła na swoje zdjęcie profilowe na Facebooku filtr z francuską flagą. Pusty gest? Być może, choć w jej przypadku ma jednak pewne znaczenie. Koleżanka działa w organizacjach międzynarodowych, ma parę tysięcy znajomych i followersow z całego świata, również z Francji. Jest muzułmanką, na zdjęciu ma hijab na głowie.

Wielu moich muzułmańskich znajomych z Malezji i Indonezji wyrażało swoje współczucie i przerażenie po tragedii w Paryżu. Pisali bez poczucia winy. W tej części świata oczywiste jest, że wiara w Allaha nie jest równoznaczna z popieraniem religijnych fundamentalistów. Dla nich to taki sam wróg jak i dla nas, Europejczyków. Z ISIS walczy zresztą wielu muzułmanów, m.in. w Libanie (któremu ostatnio też się oberwało), Syrii czy Iranie. Mądrze i ciekawie pisze o tym na swoim blogu Patrycja Borzęcka.

83913948_eba6713672_o
 Wikipedia.org

W Malezji współżyje względnie pokojowo od wieków wiele kultur, wśród nich trzy główne: muzułmańska, hinduska i chińska. Nie znaczy to, że wszyscy się kochają, a tolerancja kwitnie. Na ogół społeczności te funkcjonują w swoich kręgach i rzadko się miksują, małżeństwa mieszane wciąż wzbudzają problemy i kontrowersje. Malezyjski rząd muzułmański próbuje podjudzać rasistowskie nastroje (w myśl starej rzymskiej zasady „dziel i rządź”). Stereotypy i uprzedzenia w stosunku do „tych innych” są na porządku dziennym, ale przypominają trochę nasze żarciki o Niemcach i Ruskich – niby się za bardzo nie lubimy, ale przecież wiemy, że ten za granicą to też człowiek. Szkoda, że w stosunku do np. Arabów nie jesteśmy już tacy pewni.

W Malezji prawie każdy trzyma się w swoim gronie: malezyjscy Chińczycy wychodzą na piwo z Chińczykami, biali expaci imprezują razem w sobotnie wieczory, hindusi okupują indyjskie knajpki, a muzułmanie rzecz jasna tylko te, które są halal. Wszyscy mamy jednak na co dzień kontakt ze sobą nawzajem – czy to w biurze, czy na osiedlu, w sklepie, na ulicy. Jadę metrem do pracy jak co dzień i w jednym wagonie siedzi obok siebie grupa Chińczykow, kobieta w sari, biały turysta i paru muzułmanów. Nikt nie podejrzewa tych ostatnich o chęć wysadzenia wagonów w powietrze, choć przecież mają ze sobą wielkie torby. Co byś pomyślał(a), gdybyś zobaczył(a) ich z bagażami w warszawskim metrze?

Oczywiście, islam ma swoje problemy, które są już w tym momencie problemami całego świata. Sytuacja kobiet w wielu państwach muzułmańskich (choć nie wszystkich) wymaga mnóstwa pracy i wspólnej walki o poszanowanie ich praw i wolnych wyborów. Nawet wybitni islamscy myśliciele przyznają, że ta kultura wciąż czeka na swoje Oświecenie. Jest to pewne uproszczenie, ale generalnie zgadzam się z tezą, że islam, młodszy o 600 lat od chrześcijaństwa, jest trochę na etapie naszego Średniowiecza, Inkwizycji i wypraw krzyżowych (zmieniły sie tylko środki i możliwości). Jasne, mamy XXI wiek, ale zauważmy, że religijne ekstremizmy rozwijają się nadal w tych bardziej „zacofanych” cywilizacyjnie regionach świata, jak Bliski Wschód.

Nadal nie oznacza to, że islam sam w sobie jest źródłem zła. Jak wiele religii i ideologii, jest tylko pretekstem wykorzystywanym w politycznej grze, aby manipulować masami. Wszystkim cytującym co drastyczniejsze wersy z Koranu, radzę wczytać się w naszą Biblię, zwłaszcza Stary Testament i odnaleźć cytaty niegdyś z lubością wykorzystywane przez wspomnianych Inkwizytorów. Nie jestem osobą specjalnie religijną, ale doceniam ogromny wkład kulturowy i dziedzictwo tzw. wielkich religii świata (tak, również islamu).

Miliony ludzi na całym świecie urodziło się i wychowało w kulturze muzułmańskiej. Nie jest to ich winą i nie decyduje o ich charakterze. Decyduje częściowo o przekonaniach, pamiętajmy jednak, że w islamskim świecie jest wiele odłamów i odcieni, mamy pokaźną grupę państw umiarkowanych (do takich należała np. Syria przed wojna). W społecznościach muzułmańskich, jak w każdych innych, są zarówno ci „dobrzy”, jak i „źli”. To nie zależy od narodowości czy wyznania. Niby oczywiste, a tak łatwo o tym zapominamy. Wszystkim internautom, którzy zasypują nas filmikami i historyjkami o islamistach pogardzających Europą, zachowujących się skandalicznie i głoszących chore poglądy, mogę dostarczyć drugie tyle historii o przyzwoitych, przyjaznych i inteligentnych muzułmanach, których poznałam żyjąc w Malezji i podróżując po okolicy. Nieraz dyskutowaliśmy zawzięcie i nawet jeśli dzieliły nas różnice światopoglądowe, nikt nie chciał mnie nawracać siłą, kamieniować czy odziewać w burkę.

Nie chcę teraz wchodzić głębiej w dość skomplikowaną problematykę ekstremizmu islamskiego, a także w temat uchodźców i imigrantów w Europie, może innym razem. To trudne i skomplikowane kwestie, w których większość z nas nie jest ekspertami, a jednak wypowiadamy sie bardzo radykalnie. Nie trzeba jednak być ekspertem, żeby rozumieć, ze nienawiść jest zawsze zła. I generalizacja jest zła.

Można być za przyjmowaniem do Europy uchodżców, albo przeciw. Można żądać ostrych kontroli, zamykania granic. Możemy dyskutować o tych problemach na podłożu politycznym, kulturowym, ekonomicznym. Ale nie na podłożu nienawiści religijnej czy rasowej. Jeśli hinduski lekarz mieszkający w Polsce boi sie wyjść na ulicę, bo nosi turban, to jest patologia, która mnie boli i frustruje.

Mam ciarki, gdy widzę internetowe memy ze zdjęciami Auschwitz-Birkenau i podpisem „zapraszamy uchodźców”. Tak, wiem, to gimbaza tworzy te bzdury, ale przecież ta sama młodzież za parę lat będzie głosować i tworzyć nasz naród. Przez lata zastanawiałam się w szkole na historii, jak takiemu Hitlerowi udało się przekonać tysiące Niemców, że Żydzi są jakąś gorszą rasą. Teraz widzę, jak to działa. Być może przesadzam, ale czy naprawdę, biorąc pod uwagę obecne nastroje, nie jesteście w stanie wyobrazić sobie teraz w Polsce pogromu np. Romów (skoro akurat nie mamy zbyt wielu Arabów pod ręką)? Gdyby tylko znalazł sie odpowiednio charyzmatyczny przywódca, który byłby w stanie pokierować masowym strachem w społeczeństwie, takie scenariusze mogłyby stać się przerażająco realne.

A nienawiść rodzi nienawiść. Radykalizacja nastrojów jest przecież celem organizacji terrorystycznych. Oni uderzają w te najbardziej otwarte kraje, z obu stron: arabskiej (Turcja, Egipt) i europejskiej (Francja, Wielka Brytania), bo chcą zniszczyć strefę, w której współistniejemy razem w pokoju. Chcą udowodnić, że pokój jest niemożliwy. Ja nie wyrażam na to zgody.

Podobno trzecia wojna światowa już się toczy. Ofiarami jak zwykle są niewinni ludzie – przypadkowi Francuzi czy przeciętni muzułmanie, w których teraz uderza fala nienawiści. A przecież to nienawiść jest wrogiem. Nie dajmy sie jej pokonać.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Czy islam jest zły?

  1. Tak – jeszcze jeden ważny głos, żeby nie dać się ponieść bezmyślnym emocjom w sytuacji, gdy niektórzy próbują na nich grać.

    W burce, Jadźku, też wyglądałabyś uroczo 😉

    Lubię to

  2. Świetny wpis, bardzo dziękuję za niego, kolejny głos rozsądu. Pozwolę sobie tylko zauważyć że Turcja nie jest krajem arabskim. Pozdrawiam z Turcji, także rozsądnej jeśli chodzi o religię i podejście do niej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Agata 🙂 Tak, wiem że Turcja nie jest arabska, pisałam dość ogólnikowo, jako że o islamie mówiło się wówczas głównie w kontekście arabskim. Ale swoją drogą o tym, że nie każdy muzułmanin to Arab, a nie kazdy Arab to muzułmanin też warto by mówić, bo wiele wypowiadających się osób wrzuca wszystkich do jednego worka, bez zrozumienia tematu.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s